Nie tak dawno za sprawą filmu "Pirania 3D" w branży filmowej rozgorzała dyskusja na temat wartości artystycznej filmów 3D. James Cameron dowodził wówczas, że bezmyślna eksploatacja efektu trójwymiaru źle rzutuje na takie arcydzieła jak "Avatar". Ciekawe, co myśli dziś, kiedy chiński erotyk "3D Sex and Zen: Extreme Ecstasy" wymazał szczytny wynik frekwencyjny jego krwawicy. Erotyk już w pierwszy weekend wyświetlania w Hong Kongu zarobił 2, 79 mln. dolarów hongkońskich. To aż o 290 tysięcy więcej niż rekordowy dotąd wynik "Avatara", który tzw. momentów nie zawiera.

A to dopiero początek. Producenci filmu zacierają ręce i już zapowiadają kontynuację. Zbieramy wasze głosy: czy chcielibyście, żeby "3D Sex and Zen: Extreme Ecstasy" było pokazywane także w polskich kinach IMAX?