To był dobry rok dla polskiego kina. Wiedzieliśmy o tym już po tegorocznym Festiwalu w Gdyni, gdzie odbyły się najważniejsze premiery, w tym bezkonkurencyjna "Róża" Wojciecha Smarzowskiego. Oficjalna premiera "Róży" została zaplanowana na luty 2012, dlatego nie umieszczamy jej na liście, ale nie mamy wątpliwości, że pozostawia on wszystkie tegoroczne filmy w tyle. Dzieło Smarzowskiego będzie walczyć o tytuł najlepszego filmu w przyszłym roku. Czy znajdzie godnego siebie konkurenta?

W tym roku polskie kino odmłodniało. Z wyjątkiem "Wymyku" wszystkie filmy na naszej liście zrobili reżyserzy przed czterdziestką. Trzy z nich to dzieła debiutantów Rafaela Lewandowskiego, Leszka Dawida oraz Jana Komasy. Zwracamy też uwagę na Adriana Panka, którego debiutancki film "Daas" nie znalazł się na liście, ale warto o nim pamiętać. Nazwiska wszystkich reżyserów na pewno jeszcze usłyszymy w najbliższych latach. Tymczasem przedstawiamy naszą zwycięską piątkę.

5. SALA SAMOBÓJCÓW reż. Jan Komasa
Bez wątpienia najgłośniejszy (i najbardziej kasowy) debiut tego roku. Jan Komasa nakręcił odważny film o pokoleniu emo z dobrymi dialogami i świetnymi aktorami, udowadniając tym samym, że świetnie czuje formę filmową. Teraz młody reżyser (ur. 1981) przygotowuje film o powstaniu warszawskim. To będzie coś.

4. KI reż. Leszek Dawid
Filmowy portret młodej matki, którą przerasta macierzyństwo. Tytułową bohaterkę zagrała z pazurem Roma Gąsiorowska i nie ma wątpliwości, że to jej najlepsza rola - stworzyła postać kobiety, o którą polskie kino upominało się bardzo długo. Bardzo dobry debiut Leszka Dawida, cieszy tym bardziej, że reżyser pracuje nad drugim filmem o Paktofonice, który zobaczymy w przyszłym roku.

3. LISTY DO M. reż. Mitja Okorn
Tego filmu przedstawiać nie trzeba. Największy kasowy hit tego roku, który w bardzo krótkim czasie zdobył dwumilionową publiczność. I nic dziwnego. "Listy do M." to pierwsza polska komedia romantyczno-familijna zrealizowana na tak dobrym poziomie. Warszawa wygląda w nim jak Nowy Jork, ale o dziwo, udało się tu zachować swojski ton. Mitja Okorn nakręcił film, który ma szansę zastąpić w repertuarze świątecznym "Kevina samego w domu".

2. KRET reż. Rafael Lewandowski
Najmocniejszy film rozliczeniowy ostatnich lat, przedstawia historię lustracji ojca głównego bohatera (Borys Szyc), posądzonego o współpracę z bezpieką podczas górniczego strajku. Za rolę w tym filmie Borys Szyc dostał nagrodę dla najlepszego aktora na Festiwalu w Montrealu. Dodajmy, nagroda w pełni zasłużona, bo spisał się na medal.

1. WYMYK reż. Greg Zgliński
Ten film przeszedł bez echa, a szkoda. Greg Zgliński udowodnił, że jest dojrzałym reżyserem i potrafi opowiadać głęboką historię za pomocą prostych środków. To niezwykle cenna i rzadka umiejętność, którą Zgliński przejął po swoim nauczycielu Krzysztofie Kieślowskim. Nakręcona w konwencji psychothrillera opowieść o dwóch braciach mimochodem rozlicza się z mitem polskiego bohaterstwa. W głównej roli wystąpił Robert Więckiewicz, który w tym roku ma na koncie kilka świetnych kreacji (Baby są jakieś inne, W ciemności), z czego rola w "Wymyku" należy do najlepszych.

Inne ważne polskie premiery to: "Erratum" Marka Lechkiego, "Baby są jakieś inne" Marka Koterskiego, "Czarny czwartek" Antoniego Krauzego, "Daas" Adriana Panka

Na czarnej liście umieściliśmy: "Los numeros" Ryszarda Zatorskiego, "Czarne słońce" Krzysztofa Zanussiego, "1920 Bitwa Warszawska" Jerzego Hoffmana, "Uwikłanie" Jacka Bromskiego, "Wyjazd integracyjny" Przemysława Angermana