"Człowiek na krawędzi" jest rasowym hollywoodzkim produkcyjniakiem. Piszę to bez przekory, ponieważ w swojej klasie to rzecz nakręcona bardzo uczciwie. Duża akcji, mało wydumanych dialogów. Jeśli chcecie iść do kina z paczką popcornu i butelką coli, ten film was nie zawiedzie.
Nie chcąc psuć zabawy, nie mogę zdradzić fabuły. Wystarczy powiedzieć, że bohaterem jest desperat, który staje na krawędzi luksusowego hotelu w Nowym Jorku. Dlaczego próbuje targnąć się na swoje życie? Tego nie wiemy od razu. Mogę jedynie zdradzić, że jego motywacje nie są wcale takie oczywiste. Dopiero w finale rozumiemy, że "Człowiek na krawędzi" to w gruncie rzeczy apoteoza wiary w sprawiedliwość, o którą należy walczyć do utraty tchu i wszelkimi dostępnymi środkami. Czy nie zdradziłem za za dużo?
Gdy zaczynają się wyjaśniać pierwsze zagadki, historia staje się boleśnie przewidywalna. Film operuje schematami, ale nie jest nudny. Po piętnastu minutach wiadomo, jak się skończy przygoda bohatera, na szczęście scenarzyści przygotowali dużo niespodzianek. I te niespodzianki - zwroty akcji - to największa atrakcja filmu. Drugą są zdjęcia. Operator (Paul Cameron) wykorzystał nietypowy plener, jakim jest krawędź budynku, stosując zaskakujące ujęcia, sprawiając, że kamera jest bardzo ruchliwa i ciekawska. O ile nie przepadam za efektem 3D w każdym filmie sensacyjnym, odnoszę wrażenie, że tutaj trójwymiar sprawdziłby się wyjątkowo dobrze. Ale i bez tego widz z lękiem wysokości może nie jeden raz złapać się za głowę.
Trudno mieć zastrzeżenia do obsady, ale pod tym względem szału nie ma. Bardzo dobre wypadł Sam Worthington w tytułowej roli, ale partnerująca mu Elizabeth Banks jako negocjatorka jest niezbyt przekonująca. Nie zmienia to faktu, że reżyser Asger Leth zaspokaja podstawowe potrzeby tego filmu jako widowiska: jest akcja, napięcie, ucieczka, strzelanina i obowiązkowa garść seksistowskiego humoru (i "męskiego" spojrzenia na Genesis Rodriguez). Całości brakuje może rozmachu i werwy nowego "Mission: Impossible", ale w kategorii kina popcornowego "Człowiek na krawędzi" sprawdza się bardzo dobrze.
Łukasz Knap


03.02.2012, 21:42 | Lubię to 0