To nie był dobry rok dla kina grozy. Produkcje opatrzone metką horror można policzyć na palcach jednej ręki. Tym trudniej było wybrać spośród nich te udane. Amatorzy kinowych koszmarów musieli w 2011 przełknąć niejedno rozczarowanie. Niewypałem okazała się np. "Inkarnacja" z Julianne Moore - rażąca brakiem logiki, czy niezwykle nudny "Dom snów" z Danielem Craigiem, który nota bene nie był rasowym horrorem. I takich produkcji było w tym roku najwięcej. Nie zawracaliśmy sobie też głowy produktami klasy C, typu "Sanktuarium 3D". Sporządzona przez nas lista, to tych kilka filmów grozy, na których udało nam jakoś się wysiedzieć do końca. Większość filmów pochodzi produkcyjnie z 2010 roku. U nas miały jednak premierę dopiero w 2011.

5. Rytuał The Rite
Stary, dobrze znany wszystkim typ kina grozy o nawiedzeniu, którego bohaterem jest egzorcysta. Tym razem ledwie opierzony kandydat na egzorcystę, który uczęszcza na korepetycje do starszego, doświadczonego praktyka. Otoczony istotami opętanymi, drażniony przez diabła, wciąż wątpi. Do czasu. Jeśli komuś nie przeszkadza schematyzm tej historii, to może doceni bardzo ładne zdjęcia i niezłą rolę Anthony'ego Hopkinsa, który demoniczne kreacje ma w jednym palcu.

4. Coś The Thing
Matthijs van Heijningen powraca do starego tematu, kręcąc prequel "Coś" - kultowego horroru Johna Carpentera. Przedstawia w nim wydarzenia poprzedzające krwawą historię, wyjaśniające kosmiczną zagadkę z tamtego filmu. Pomimo pewnej wtórności wobec oryginału, jest to z pewnością jeden z lepszych straszaków tego roku. Zaczyna się niezwykle klimatycznie. Trwająca pół godziny ekspozycja to reżyserski i operatorski majstersztyk. Potem jest nieco gorzej, ale i tak nikt nie wychodzi z sali. A to już spory sukces.

3. Postrach nocy (Fright Night)
Colin Farrell lubi młode, niewinne blondynki. Dlatego w roli wampira z Las Vegas wypada bardziej niż przekonująco. Wprawdzie ów remake 3D starego filmu nie jest do końca horrorem, bo większość, nawet tych strasznych scen, nakręcono z przymrużeniem oka. Przyjemnie jednak obejrzeć spektakularne metamorfozy Irlandczyka, który po raz pierwszy jest tu autentycznie brzydki. Plus ciekawa metafora kryzysu finansowego.


2. Oczy Julii (Ojos de Julia, Los)
Hiszpańskie horrory tworzą osobny rozdział w kinie grozy. Wprawdzie w tym roku dość marnie reprezentowany, dlatego film Guillema Moralesa zasługuje naszym zdaniem na uwagę. Zaraz po operacji oczu Julia ginie samobójczą śmiercią. Ale jej siostra bliźniaczka nie wierzy, że siostra targnęła się na życie. Wszczyna śledztwo, które zaprowadzi ją do krainy ciemności, gdzie króluje pewna tajemnicza obecność...Klimat grozy, ładne zdjęcia i dobrzy aktorzy.

1. Naznaczony (Insidious)
Staromodny straszak, który odcina się od modnego torture porn i gore'owych makabr. James Wan i Leigh Wannell nakręcili horror w stylu retro, gdzie bezpardonowo powołali się na całą klasykę gatunku. Mamy tu rozsiane m.in. nawiązania do „Ducha”, „Szóstego zmysłu”, a nawet „Innych”. I jest to tak zgrabnie zrobione, że twórcom udaje się sprytnie manipulować i szarpać nerwami widza przez cały seans. Nie wiem, jak wam, ale nam taki powrót do korzeni bardzo się podobał.