Zombie, to dziś jeden z najbardziej nośnych i najlepiej sprzedających się w kinie tematów. Filmy i seriale z gnijącymi bohaterami robią oszałamiającą karierę i nikomu nie przeszkadza fakt, że ich fabuły są do siebie bliźniaczo podobne. Na ekrany wchodzi właśnie "Rammbock" austriacki horror o epidemii żywej śmierci, która pustoszy Berlin. Z tej okazji przypominamy wam najlepsze filmy o kanibalach.

7. Jestem legendą (2007, I Am Legend)
Rok 2007 był dobry dla zombie. Obok niezależnych filmów na ekranach mieliśmy także wysokobudżetową hollywoodzką produkcję o żywej śmierci. Film tym ciekawszy, że niezwykle kameralny, w którym grany przez Willa Smitha bohater i jego wierny pies zmagają się z trudami życia w postapokaliptycznym, opanowanym przez kanibali świecie (w pierwowzorze literackim były wampiry). Najbardziej poraża tu opuszczony, zarośnięty zielenią Nowy Jork, po którym kłusują jelenie. Szkoda, że komputerowo generowane postacie zombie wypadły tu tak mało przekonująco. Oglądając ten film tęskni się za tanimi horrorami, w których zombiaków grają ucharakteryzowani aktorzy.

6. Zombieland (2009)
Komedia Rubena Fleischera, to połączenie postapokaliptycznego thrillera z kinem kumpelskim. Młody i tchórzliwy Columbus opracował system ścisłych reguł i zasad, by przeżyć w świecie opanowanym przez zombie. Spotkany przez niego na drodze Tallahassee ma zawsze nabitą broń i to mu wystarcza, by czuć się bezpiecznym. Ci dwaj z czasem, pomimo różnic charakterów, znajdą wspólny język, a potem jeszcze dwie fajne dziewczyny, ciężarówkę pełną słodyczy a na koniec spotkają słynnego aktora. Wniosek z tego taki, że nawet w ponurych czasach można się dobrze bawić. Jeśli nie zachęca was ten opis, może zrobi to obsada: Woody Harrelson, Jesse Eisenberg, Emma Stone i Bill Murray.

5. Grindhouse: Planet Terror (2007 Planet Terror)
Połowa wspólnego projektu Tarantino i Rodrigueza, który powstał z miłości do starego kina klasy "C". Kumuluje się tu wszystko to, co uznano za przejaw złego smaku i taniości tamtych produkcji: absurdalna, pełna przemocy fabuła, chałupnicze efekty specjalne i groteskowe nagromadzenie makabry. Krew i inne substancje, procesy gnilne, odpadające penisy i kobieta z bronią automatyczną zamiast nogi, to tylko niektóre elementy tego odlotowego widowiska, które jednych oczarowało, innych zdegustowało. Na szczęście jest tu też cała masa autoironii (patrz. znakomita scenka z udziałem Tarantino i jego gnijącego przyrodzenia).

4. [REC] (2007, Spain)
Pierwsza część popularnej serii hiszpańskich horrorów, które doczekały się amerykańskich remake'ów ("Kwarantanna" i "Kwarantanna 2"), to historia dziennikarki lokalnej stacji TV, która kręci reportaż o pracy straży pożarnej. Kiedy jednostka dostaje wezwanie z kamienicy w centrum miasta, nikt nie spodziewa się jak tragiczny obrót przybiorą wydarzenia. Kamera rejestruje wszystkie etapy walki z tajemniczą epidemią, której groza stopniowo dociera do bohaterów. Trzymający w ciągłym napięciu, dobrze zagrany i zrealizowany film o zombie, którego twórcy Jaume Balagueró i Paco Plaza pracują aktualnie nad prequelem.

3. Martwica mózgu (1992, Braindead)
Ten wczesny film Petera Jacksona, to dziś dla niektórych kultowy reprezentant horrorów o zombie. Akcja rozgrywa się w Nowej Zelandii, dokąd trafia nowy gatunek zwierzęcia: hybryda szczura i małpy. Zwierzę atakuje pewną kobietę, która zmienia się w zombie i zaczyna rozsiewać wirusa. Teraz cała nadzieja w synu zarażonej, który jako jedyny może uratować rodzaj ludzki...Gore'owy, pełen flaków i niebanalnego humoru horror komediowy, który przyniósł popularność Peterowi Jacksonowi.

2. Noc żywych trupów (1968, Night of the Living Dead)
Radioaktywne promieniowanie z eksplodującej rakiety ożywia umarłych, którzy masowo opuszczają groby i zaczynają polować na żywych. Tak zaczyna się klasyk w reżyserii George'a Romero - film, który zapoczątkował filmową karierę zombie i niejako nobilitował gatunek, otwierając nowy rozdział w epoce horrorów. Romero złamał wszystkie żelazne zasady hollywoodzkiej narracji i większość przyzwyczajeń widza. Bohaterem filmu uczynił Afroamerykanina, który ginie na końcu bezsensowną śmiercią. Sam film epatował nieznanym w swoich czasach brutalizmem i gorem. Co jednak najważniejsze - był wieloznaczny i dawał się interpretować jako krytyka społeczno-polityczna, którą kontynuował Romero w kolejnych filmach serii: "Świcie żywych trupów i "Dniu żywych trupów".

1. 28 dni później (2002, 28 Days Later...)
Nakręcony w całości cyfrówką, jeden z najbardziej klimatycznych horrorów o kanibalach. Takiego Londynu nie udało się dotąd sfilmować nikomu - wyludnionego, pełnego trupów, z latającymi w powietrzu plastikowymi torebkami. Obraz tej wymarłej metropolii pozostaje w pamięci na długo. Danny Boyle stworzył arcydzieło gatunku - film, w którym epidemia żywej śmierci jest czymś więcej niż tylko oklepanym motywem fabularnym i gdzie postacie kanibali znacząco różnią się od flegmatycznych, ociężałych zombie z większości horrorów (choć niektórzy uważają, że to wcale nie są zombie). Jest tu też znakomita kreacja Cilliana Murphy'ego, która przesądziła o przyznaniu temu filmowi pierwszej pozycji.

A jakie są wasze ulubione filmy o zombie?